Lubiatowo, Białogóra, Dębki

zachód słońcaByliśmy ostatnio nad morzem. Stwierdziłem, że póki jeszcze coś pamiętam, to napiszę coś o miejscach, w których byliśmy. Może komuś się to przyda przy planowaniu własnego wyjazdu? :) Wraz z żoną i synem wyjechaliśmy z domu gdzieś tam w pierwszej połowie lipca, obierając azymut na Lubiatowo - słyszeliśmy, że jest tam ponoć fajnie.

Lubiatowo - z trzech wymienionych w tytule miejscowości, ta zdecydowanie najbardziej przypadła nam do gustu. Wieś oddalona jest od morza o jakieś 2-3 kilometry - codziennie mieliśmy gwarantowany spacer. :) Dla osoby dorosłej to jakieś pół godziny spokojnego spacerku bardzo przyjemną leśną drogą. Trochę dłużej trwa to, gdy idzie się z dzieckiem, zwłaszcza trzyletnim, tak jak nasz Szymon. Był dzielny przez pierwsze cztery dni, potem było trochę noszenia. W Lubiatowie doskonale sprawdza się rower; jest tam sporo tras rowerowych i chyba nieźle można sobie pojeździć po okolicy. My rowerów nie mieliśmy, więc ten temat zostawiam do opisania innym. Jeśli chodzi o tzw. atrakcje, to w Lubiatowie w zasadzie ich nie ma, nie licząc może stadniny koni. Lubiatowo to wieś z dwoma czy trzema sklepikami i chyba jednym fastfoodem. Żadnego tłoku, żadnych straganów ze śwecidełkami, nic. Znaleźć tam można spokojne kwatery o różnym standardzie - od małych pól namiotowych (i campingów), przez pokoje dla letników w (agro-)gospodarstwach po całe domki (choć głowy nie dam sobie za to uciąć). Wieś Lubiatowo to dla ,,nadmorskich gości” tak jakby sypialnia. Ciszę (od czasu do czasu też i w nocy) zakłócają czasem samochody mknące wiejską drogą nad morze. Bo nad morze z Lubiatowa dojechać można też samochodem - blisko morza jest parking płatny 2zł za godzinę (3zł w weekendy).

,,Nadmorska część Lubiatowa” to zalesiony obszar, na którym znaleźć można kilka budek ze stolikami i z różnorakim jedzeniem i piciem. Można się tam schronić przed słońcem i w spokoju posilić. Plaża jest niezbyt szeroka, ale miejsca spokojnie starcza dla wszystkich, bez leżenia ,,kocyk w kocyk”, bez non-stop przechodzących w tę i spowrotem ludzi.

Lubiatowo nad morzem

Gdy swój kocyk rozłoży się trochę dalej od wyjścia na plażę, to spokój i prywatność będą gwarantowane. W lesie tuż nad morzem znajdziemy też pole namiotowe (było prawie pełne gdy tam byliśmy) i ze dwa małe sklepiki spożywcze oraz kiosk. Żadnego blichtru czy kurortu. Jest jeden większy ośrodek z domkami oferujący przede wszystkim w miarę obfite, pełne obiady (za kilkanaście złotych) no i coś, co dawało nam z żoną chwilę wytchnienia - plac zabaw dla dzieci tuż przy restauracji.

Lubiatowo - wejście na plażęMieszkając we wsi Lubiatowo, spokojnie można organizować sobie całodzienne wycieczki nad morze, bez obawy o wyżywienie i inne ,,sprawy organizacyjne”… Rozmawiając z naszą Panią Gospodynią, dowiedziałem się, że w okolicy największa ilość gości jest mniej więcej od połowy lipca do połowy sierpnia. Poza tym szczytem nie odczuwa się żadnego tłoku, chociaż w weekendy jest chyba inaczej - nie starcza na przykład miejsca na parkingu nad morzem i ludzie parkują nawet we wsi. Podsumowując: Lubiatowo to fajne miejsce na wypoczynek …chociaż oczywiście zawsze można trafić na głośnych sąsiadów w kwaterach obok.. :)

Mieszkając ,,na stałe” w Lubiatowie, zrobiliśmy sobie jednodniowe wycieczki do Białogóry i do Dębek. Dojazd samochodem to w zasadzie moment, ale można spróbować też rowerem korzystając ze wspomnianych tras rowerowych.

Białogóra - na stronach internetowych występuje pod postacią ,,wsi letniskowej”. Od wsi Lubiatowo różni się zdecydowanie - budki z jedzeniem, stragany, restauracje (w tym przynajmniej jedna pizzernia), duże pole namiotowe, ośrodki, pewnie sporo kwater różnego rodzaju. Nie jest to duża miejscowość, nie ma na przykład znanego z kurortów nadmorskich ,,głównego deptaka” biegnącego równolegle do morza …no chyba, że na niego nie trafiliśmy :) Podobnie jak Lubiatowo, Białogóra nie leży bezpośrednio nad morzem - jest chyba jednak do niego nieco bliżej. Do morza dojść można przynajmniej trzema leśnymi traktami, każdy to około kilkunaście minut spaceru. Kierując się na plażę z centrum miejscowości, idąc cały czas prosto, trafimy do wyjścia, chyba tzw. głównego. Białogóra - plażaNa (wąskiej) plaży w okolicach tego wyjścia jest spory tłok i tu kolejna różnica względem Lubiatowa - jakoś nie zauważyliśmy w bliskim sąsiedztwie morza żadnych budek z jedzeniem, czy mini-restauracji. Na plaży, tuż przy wyjściu, jest jeden bar - organizowany przez jakąś firmę ,,piwną”, która oprócz swojego asortymentu oferuje też fastfood. To jest raczej minus, gdy odpoczywa się z dzieckiem (przynajmniej dla nas:)). Wynieśliśmy z tej sytuacji wiedzę taką, że wygodniej nam jest w Lubiatowie - tutaj (w Białogórze), aby nad morzem siedzieć cały dzień, musielibyśmy nosić prowiant (obiad?!) albo ciągać dziecko w tę i spowrotem leśnymi drogami. Na pewno rower też tu sprawę ułatwia :) . To jest minus, a jakiś plus? Proszę bardzo - jeśli nad morze udamy się zachodnimi traktami - wyjścia ze wsi przy polu namiotowym i ośrodkach, to trafimy do innych wyjść na plażę - tutaj wielką, szeroką i przestronną. Mało ludzi, wielkie przestrzenie dla każdego - miejscami nawet całe hektary :) Sporo wydm, w głębi las, a nad nim sterczy jedyna oznaka cywilacji w promieniu dwóch kilometrów - jakiś radar wojskowy. Tutaj już raczej na pewno trzeba wziąść ze sobą prowiant, bo ,,najbliższe jedzenie” znajduje się we wspomnianym barze przy głównym wyjściu - przynajmniej kilkanaście minut wedrówki plażą. Inny plus Białogóry, na który my natrafiliśmy (bo nie jest powiedziane, że jest on zawsze), to małe bajorka przy brzegu morza - doskonałe dla dzieci. Nasz Szymon czuje respekt przed falami, więc bajorka dały mu możliwość bezstresowego pluskania się bez końca.

Dębki - no cóż, kurort położony nad samym morzem. Główna aleja nadmorska (jakieś 150m od morza) pełna jest wszelkiego rodzaju straganów, sklepików, jadłodajni i innych przybytków. Dalej od morza przebiega równolegle chyba jeszcze jedna podobna uliczka. Pełno ludzi i samochody przebijające się przez rozkrzyczaną gawiedź. Kilka parkingów - 5zł za cały dzień. Pensjonaty i ośrodki, też te z wyższej półki (do Dębek ponoć zjeżdżają gwiazdy ekranu itd. - może coś w tym jest, bo sam widziałem jedną :) ). W Dębkach jest ponoć plaża nudystów, ale chyba coś nie mieliśmy nastroju żeby tam pójść ;) . W zasadzie to chyba tylko jedna rzecz przypadła nam do gustu podczas krótkiego pobytu w Dębkach - ujście rzeczki, której nazwy teraz nie pamiętam. Fajnie wije się przy samym morzu, dając dzieciakom niesamowitą frajdę.

Dębki - ujście rzeki

Jeszcze jedno - jak się odejdzie kawałek na wschód od ujścia rzeki, to na plaży można znaleźć w miarę spokojne miejsce, ale im dalej, tym tłoczniej. Jeśli odpoczywa się przy głównych wyjściach na plażę, to sprawy oprowiantowania, o których tak sie rozwodziłem powyżej są jakby mniej ważne, wszystko jest w pobliżu - na głównej alei Dębek. W Dębkach nie zabawiliśmy długo i z przyjemnością wrócilismy do Lubiatowa …a tam spokój i cisza. :)

W Lubiatowie mamy jeszcze kilka miejsc do zwiedzenia - na przykład na wschód od głównego wyjścia na plażę jest, podobnie jak w Dębkach, ujście rzeczki. Jest też inna wieś, leżąca tuż koło Lubiatowa - Kopanino - tam też nie bylismy. Chyba jeszcze tam wrócimy.

Dla miłośników mapek i zdjęć satelitarnych - spojrzenie na Lubiatowo w Google Maps - nad samym morzem, w części zdjęcia o lepszej jakości widać “część nadmorską Lubiatowa”. Dla leniwych - jeszcze zbliżenie samego wyjścia na plażę.

27 Responses to “Lubiatowo, Białogóra, Dębki”

  1. Janek Says:

    Lubiatowo jest najlepsze zdecydowanie polecam, tutaj trochę zdjęć
    http://www.lubiatowo.freehost.pl/galeria.html (może trochę za dużo widoczków z latarni w Stilo)
    Malownicze okolice, leśne i wiejskie drogi, nadają się znakomicie do robienia wycieczek rowerowych.
    Jest tutaj też otwarta latem szkoła jeździecka i wypożyczalnia koni.
    Dla lubiących spacery bardzo ciekawa będzie wycieczka do latarni morskiej Stilo.
    No i najważniejsze czysta plaża ze złocistym piaskiem, tylko woda mogłaby być trochę cieplejsza w sierpniu.

    pozdr
    JK

  2. ola Says:

    Też byłam w lubiatowie!naprawde polecam!!!

  3. Agnieszka Says:

    Ja jeżdźę tam co roku:) jest sooper:)

  4. Grażyna Says:

    Coś dodam na temat Białogóry.Turystów w sezonie dość sporo.Głównie rodzin z małymi i większymi dzieciakami. Główna trasa do morza obfituje w dowożących bryczkami za 1-2 zł od osoby ( małych dzieci przewożnicy czasem nie liczą). Zmęczone nóżki dzieciaków mają ulgę. Jest też knajpka przystosowana dla rodzin z małymi dziećmi. Piękny plac zabaw z wyszukanymi atrakcjami - jest nawet kołyska dla niemowlaka.Menu przewiduje mniejsze apetyty małych pociech. Knajpka nadto organizuje specjalne seanse filmowe dla dzieci.
    Białogóra oferuje wiele innych atrakcji dla dzieciaków i dla dorosłych. Można potańczyć wieczorkiem, a wspomniana przez przedmówcę knajpka na plaży organizuje w nocy caraoke. W pobliżu dobrze urządzona stadnina koni. Obok wielu knajpek z dobrym jedzeniem, praktycznie każdy pensjonat oferuje smaczne i tanie posiłki ( w 2006r. ok. 10 zł obiad: w tym zupa w wazie, pełen talerz drugiego dania i kompot). Warto zabrać rowery jak ktoś preferuje taki rodzaj odpoczynku! Serdecznie polecam. W tym roku wybieram się do Kopalina. Cóż dzieci podrosły i szukam bardziej ustronnego miejsca. Zobaczymy…….. :)

  5. Euzebia Says:

    Kopalino, a nie Kopanino :-P pięknie jest żałuj że jeszcze nie byłeś! Wypowiadać się więcej nie będę, to miejsce trzeba po prostu odwiedzić, chociaż szczerze odradzam :-P im Was więcej tym gorzej dla mnie lubiącej ciszę i brak tłumów :-P

  6. edyta Says:

    wszystko super, zgadzam sie ze Lubiatowo to fajne miejce na wypoczynek ale uwazam ze plaza jest baaaardzo szeroka szczegolnie jesli udamy sie kilka kilometrow na zachod w kierunku Leby niesamowite wydmy, a te widoki… :)
    pozdrawiam edyta

  7. Maciek Says:

    Tak sobie obserwuję od jakiegoś czasu ruch na tej stronie i nie wiem czy dobrze zrobiłem pisząc tego posta :)
    Szkoda, że w tym roku nie uda się nam wyskoczyć do Lubiatowa. :(

  8. asia Says:

    za parę dni jadę jak co roku do Lubiatowa to jest najfajniejsze miejsce nad Bałtykiem.

  9. Monika Says:

    za parę dni wyjeżdzam ze znajomymi do Lubiatowa, trochę sie obawiałam tego wyjazdu, ale po przeczytaniu opini utwierdzam sie w przekonaniu ze bedzie supeeeerrrrrrr. Oby tylko pogoda byłaaaaaaaaaaaa!!!!!!!!!!!!!!!!.

  10. Monika Says:

    aaa poprawiam się , jadę z najwspanialszym, kochanym moim mężusiem i ze znajomymi ……….

  11. Dagmara Says:

    W czwartek wróciłam z Lubiatowa i już odliczam dni do przyszłorocznego wyjazdu, bo taki na pewno będzie…Jeżdżę tam od 17 lat i nie wyobrażam sobie lepszego miejsca do spędzenia wakacji nad morzem. W tym roku byłam z chłopakiem. Przed wyjazdem mówił, że za rok jedziemy nad Lazurowe WYbrzeże , ale po powrocie z Lubiatowa już słyszę , że za rok tam wracamy :) PS: W tym roku na polu namiotowym działa tylko jeden sklep i jest tam dosyc drogo , więc radzę się zaopatrzyc w niektóre produkty;) pozdrawiam :]

  12. krystyna Says:

    Dębki - ta rzeczka na plaży to Piaśnica, w czasie gdy robiłam zdjęcie dziecku i aparat przez moment miał przesłonięty obiektyw dziecko weszło do rzeczki i zaczęło odpływać, gdyby nie matka trojga dzieci obok, nie byłoby ciekawie. Jednym słowem: na rzeczkę radzę spozierać. To był dla nas szok, bo mała po raz pierwszy weszła tam do wody, do tej pory po prostu nie chciała zmoczyć nawet stopy w morzu. A ta mała rzeczka ją ośmieliła.
    Białogóra - byliśmy tam już chyba ze cztery razy, w pensonacie Mikołaj - pokoje są bardzo różne, mogą trafić się przedziwne niespodzianki (np. widok na ścianę sąsiedniego budynku lub pomieszczenia dla bardzo niskich),a poza tym dużo kwater prywatnych z małymi ogródkami, często tez placami zabaw dla dzieci. Gospodarze na ogół bardzo mili.
    W jednym z ośrodków Heppa (dosyć drogim) jest plac zabaw, można delektować się posłkiem, a dziecko gania…
    Polecam w Białogórze mini-golf, frajda dla dzieciaków, kawałek kijka, kulki i dziurki, a tyle radości.
    Poza tym: stadnina - oczywiście jazdy na kucykach, rózne zwierzątka oprócz koni, zawsze jest to dobry cel spacerów.
    Na jednym z kepimpingów (Checz kaszubska) jest knajpka przy której jest plac zabaw i króliki.
    Jedzenie jest na ogół w porządku, my jedliśmy w miarę tanio w “Marii”, dobrą rybkę w “Cymesie” i “Adze”.
    Pizzeria na dobrym poziomie. Poza tym jakieś dmuchańce dla dzieci.
    Dla spragnionych odrobiny luksusu jest też lokal w starszym ceglstym budynku “Regent” ? nie pamietam nazwy - tak pod warszawkę, jakieś starocie, ciasteczki i kawka, nie jest to na pewno lokal dla ruchliwych dzieci.
    Można wypożyczać gokardy, rowery.
    Lokal z placem zabaw i filmami, muzyka na zywo to “Tawerna” - ostoja wszystkich rodziców - duży plac zabaw, drinki, grill, coś ciepłego do jedzenia, wieczorami symatycznie grają na żywo. Część jest zadaszona.
    Białogóra jest dla tych, dla których Jastarnia czy Dębki to za duży szum, a Lubiatowo (z tego co przeczytałam) to ciut za mało.

  13. janina Says:

    ja również coś dodam o Lubiatowie dla miłośników czynnego wypoczynku miejsce wymarzone
    przepiękna czysta plaża i wspaniałe ścieżki rowerowe szkoda tylko że nie informują dokąd prowadzą trochę zabłądziliśmy na szlaku i nadrobiliśmy parę kilometrów .
    warto jeszcze zrobić sobie spacer nad jeziorko Kopalińskie urocze porośnięte przepięknymi nenufarami.no i oczywiście duże zbiory borówek i jagód oraz grzybów.
    Muszę tylko napisać kilka przykrych słów na temat posesji Pana sołtysa smród i kicz
    wstyd Panie sołtysie ale to nie jest dobra wizytówka.

  14. Janusz ze Szczecinka Says:

    Pierwszy raz w Lubiatowie byłem w 1972 roku. Słuzyłem w tamtejszej rakietowej jednostce wojskowej. To był skarwek pięknego rgionu zapomniany przez Boga i ludzi. Lubiatowo liczyło kilka domów. Chdziłem tam na ,,lewiznę,, Odwiedzałem też Kopalino, Osieki i Choczewo. W 2006 roku byłem tam ponownie po tylu latach. Jest pięknie jak kiedyś. Jednostkę objęła Anna Dymna dla swoich podopiecznych. Jest mało zniszczona. Tylko drzewa, które sadziłem są ogromne. Spędziliśmy tydzień w ośrodku Wiktoria (nad samym morzem przy wyjściu 44). W tym roku w lipcu pojechaliśmy z żoną ponownie. Jutro jedzie tam syn z synową i naszymi wnukami. To piękny region dla lubiących ciszę, rowery, spacery i inne formy odpoczynku. Niech nie jadą tam ci, którzy lubią wieczorne spacery ,,promenadą,, w nowych kreacjach. ,,Promenady,, tam nie ma. Tam znadziecie piękne plaże, otwarte morze i fantastyczne lasy sosnowe. Pozdrawiam,

  15. Lachon Says:

    Jezdze do Lubiatowa od 1 roku zycia w kazde wakacje. Dla mnie to prawie drugi dom. Mam nadzieje, ze za bardzo sie tam nie zmieni.

  16. Jerzu Says:

    Lubiatowo, Lubiatowo, Lubiatowo. Musze napisac, ze jest to miejsce mojego dziecinstwa.
    Najpiekniejsze miejsce na Polskiej plazy ;)
    Przyjechalem tam z moimi rodzicami w latch 80 tych.
    Nie bede duzo pisal bo poco Pryjedzcie i sami sie przykonajcie.

  17. Anik:D Says:

    Kiedy miałam 2 latka przyjechałam pierwszy raz do Białogóry :P Teraz mam lat 12 i nadal nie znódziły
    mi się co roczne wyjazdy do Białogóry!8 lat przyjeżdżliśmy na pole ,,Knieja” gdzie było całkiem nieźle xD
    Po zmianie właścicieli pola ,,Knieja” postanowiliśmy znaleść sobie nowe pole, ponieważ właściciele byli super
    mili, ale niestety dyrekcja się zmieniła :( Od 2 lat przyjeżdżamy na pole ,, Bryza” gdzie jest naprawdę suuuper!
    Polecam to pole! (ciepła woda w łazienkach pod dostatkiem,świetlica z telewizją,naprawdę miła dyrekcja oraz dla
    dzieci boisko do siatki oraz mini plac zabaw!)Za rok również będziemy w Białogórze! Białogóra to udane miejsce
    na wakcje! Dlatego przyjeżdżajcie! Pozdro dla miłośników Białogóry! Narciarz :P

  18. piiikka Says:

    ja tez bylam w lubiatowie na obozie az 3 razy bylabym 4 ale nie moglam buziaki

  19. Krzysztof Says:

    Ja też jeżdżę do Lubiatowa na kemping (150 m od morza), jeżdżę tam od 16 lat , na początku miałem 3 latka. Obecnie szukam byłych wojskowych służących w tamtejszej wojskowej jednostce rakietowej.

    Trochę historii: jednostka podzielona była na 3 strefy:
    -pierwsza ogólno dostępna dla wszystkich żołnierzy zawierała koszary, stołówkę, plac apelowy, boisko, domki w odległości 50-70 m dla rodzin oficerów i ładną bramę wjazdową obecnie wszystko niszczeje droga zaczyna pękać i porastać mchem drut kolczasty który obiegał jednostkę został pocięty i zabrany przez okoliczną ludność na złom , bramy też nie ma a budynki które kupiła pani Dymna stoją tak jak stały. Odpada od nich farba przy bramce na koszary siedzi pijacy cieciu, wszystko rdzewieje, przez okna widać że w pokojach odpada tynk i nic się nie robi aby to ratować.
    -druga strefa wymaga przepustki aby na nią wejść, znajdował się tam bunkier przy drodze (prawdopodobnie wartownia albo generator obecnie są tylko zarośnięte fundamenty), były też dróżki dla obchodu jednostki.
    - aby wejść na teren trzeciej strefy trzeba było mieć specjalną przepustkę, koło bramy były schodki do wieżyczki obserwacyjnej (był w niej koc gaśniczy ale oficer zmiany twierdził że to koc przeciw opadom popromiennym w razie ataku jądrowego) , 3 strefa była ogrodzona wysokim drutem kolczastym pod napięciem (obecnie pordzewiałym, częściowo pokradzionym, a przy bramie zachowało się parę bezpieczników). Do 3 strefy wiedzie w górę trylinka niestety też w połowie pograbiona (na co komu stara trylinka nie mam bladego pojęcia), tak więc do góry na wydmę i nic nie widać ale trzeba wiedzieć to i owo. Więc skręcamy w pierwszą w lewo potem pierwsza w prawo i mamy 7 bunkrów na rakiety woda-powietrzne,teraz koło nich stoi latarnia ale nie morska tylko straży leśnej która wypatruje pożarów lasu (latarnia jest zielona i nie ma możliwości jej zwiedzania) , dodatkowo kiedy zakładano jednostkę 75% trzeciej strefy pokryto siatką maskującą (niektórzy próbują ją ciąć i zabierać ale nie warto cała jest ona pokryta drzewami i trawami, można znaleźć parę zwałów tej siatki którą turyści starali się wywieźć ale jest ona twarda stara ciężka i jest już od dawna w stanie rozkładu), idąc dalej w lewo podchodzimy na punkt który od strony morza jest osłonięty betonowym murem kiedyś stał tam radar było tam też wejście do małego kompleksu bunkrów dowodzenia (wejście obecnie zamurowane zresztą mieszkają tam żmije). Dalej Idąc w prawo natrafiamy na jeszcze 4 bunkry dla rakiet (tzn. generalnie jest jeden duży bunkier ale jest on podzielony na 7 komór , 3 z przodu i 4 z tyłu, do przodu na miejscu gdzie powinna być pierwsza komora znajduje się pomieszczenie obsługi i techników (pierwsza niby komora po prawej, obecnie zamurowana). 3 strefę można obejść idąc po trylince napotkamy tam miejsca po stanowiskach dla platform rakiet, piękne widoki, cudowne wydmy i trochę mrówek. Do strefy 3 jest jedna droga ta sama wejściowa i wyjściowa , latem można na niej spotkać rowerzystów którzy z niewiedzy myślą że można się nią dostać do Białogóry (niestety to niemożliwe no chyba że znajdzie się rodzina komandosów która pokona zasieki, 3 wielkie piaszczyste wydmy, kanał z wodą i odnajdą potem właściwą drogę).
    A teraz troszkę humoru:
    - kiedyś w jednostce był kozioł ale nie kozioł(głupi żołnierz ) ale zwierzę, podobno brał na rogi każdego oficera a żołnierze mieli przy tym ubaw niestety pewnego razu jeden z oficerów wkurzył się na kozła i go zastrzelił. No ale co tu zrobić z trupem-gada jeden oficer- przecież mięsa z niego szkoda a i szkoda tyle wyrzucić hej ty leć po kucharza. Na drugi dzień wszyscy dostali gulasz ale nikt nie widział kozła więc szybko rozeszła się wieść że ugotowano kozła na znak protestu i małego buntu żołnierze odmówili posiłku więc zostały coo.. pyszne kochane konserwy (no o ile ktoś je miał).
    -innym razem do jednostki przyjechał jakiś francuz wyższych oficerów akurat nie było więc, dawaj francuza za chabety na plac apelowy niech leży w upale na betonie pod lufą karabinu i tak ze 2-3 godzin zeszło zanim przyszedł ktoś gadający po francusku i okazało się że przyjechał jakiś znajomy do kogoś.
    -innego dnia parę żon oficerów poszło na wydmy opalać się ale wróciły z piskiem że tam miejsca są już zajęte przez żmije i teraz dawaj zbierać drużynę do usuwania słonecznych szkodników, lekarz wydał formalinę i słoiki i zaczęła się gonitwa za syczącymi celami.
    Chciałbym uzyskać więcej informacji o tej jednostce od innych żołnierzy lub oficerów stacjonujących w wojskowej jednostce rakietowej w Lubiatowie.
    Mój mail – krisre@poczta.fm

  20. Marcela Says:

    JA też polecam Białogórę:) Przez całe wakacje byłam tam barmanką na plaży i to były dla mnie niezapomniane wakacje:):) Pozdrawiam wszystkich miłych klientów dzięki którym pracowało się bardzo,bardzo miło:)

  21. Batrosz Says:

    Ludzie! Nie przyjeżdżajcie tam! Tam jest zbyt pięknie, żeby każdy tam przyjeżdżał! :)

  22. Marta Says:

    Fajnie piszecie o tym Lubiatowie, ale czy ktoś ze “stałych bywalców” mógłby poradzić mi jakąś kwaterę. Chcielibyśmy pojechać tam z mężem i 2,5 letnią córeczką?!

  23. Gosza-Żółta Says:

    białogóra to najlepsze miejsce na wakacje :) byłaM TAM JUŻ DWA RAZY I MAM ZAMIAR POJECHAC JESZCZE NIE RAZ JEST TAM SUPEROOWO CHOCIAZ DO MORZ JEST TOSZECZKE DALEKO ALE TO NIE JEST ZAEN PROBLEM. Mozna sie świetnie bawić na karaoke które jest organizowane przy wejsciu nr.33 Polcam goraco mini golfa i Bar nina Świetne lody(cornetto). Mozna sie tez ubawić po pachy w Nacie i w 5G Lub spedzić miły wieczór w tawernie ogladajac filmy które sa wyswietlane pratycznue kazdego wieczoru

  24. PSuW Says:

    polecam pole namiotowe TOPAZ!! Lezy nad ssamym mozem.. naprawde super cisza i spokoj!!

  25. Greg Says:

    Kopalino/Lubiatowo super miejsce na wypoczynek (18 x byłem)

  26. Aga Says:

    A ja polecam Białogórę po sezonie - spokojnie jak w Lubiatowie, czy Kopalinie, ludzi mało, większość hucznych knajpek pozamykana, trasy rowerowe puste i można poszaleć! A jesienią raj dla grzybiarzy!

  27. mariush Says:

    Do Lubiatowa jeżdżę praktycznie co roku od parunastu lat, na obozy harcerskie. Uwielbiam tą miejscowość!! Ma taki specyficzny urok, jakiego nie ma żaden choćby najlepszy nadmorski kurort. Jak tylko będzie taka możliwość będę się starał potrzymać “tradycję” i będę wracał tam co roku!

Leave a Reply